Kiedyś ludzie wierzyli w magię. Wystarczyło wypowiedzieć odpowiednią formułę, przyrządzić jakiś wywar, przeprowadzić jakiś obrzęd lub wszystko razem, by sprawić coś w magiczny sposób. By sprawić cud. Zmienić coś w nic, a z niczego zrobić coś. Przeobrażać i udoskonalać. Niszczyć i kreować. By pojawiły się iskry i nastrojowa muzyka, nie wiadomo skąd.
Z czasem pojawiła się też iluzja. Świadome wykorzystywanie ograniczeń ludzkiego mózgu i umysłu w kreowaniu szeroko pojmowanego show. Lewitacja. Znikanie. Klonowanie.
Później odkryto hipnozę, która była połączeniem jednego i drugiego. Wypowiada się formułę, przeprowadzając odpowiedni "obrzęd" by wykorzystać zdolności umysłu do stanów transowych.
Ale czy jest coś o niebo lepszego od hipnozy? Czy istnieje współczesna magia? Czy to, co kiedyś, może być dzisiaj?
Czy wypowiadając dany zlepek słów, odpowiednio ułożonych, któremu towarzyszą różne procesy można tworzyć, wpływać , manipulować i kreować?
Tak na koniec. Prawdziwi iluzjoniści mają zasadę, która w XXI wieku, któremu świeci idea otwartych danych we wszystkich dziedzinach życia powinna być jak najbardziej aktualna: Nigdy, przenigdy i za żadne skarby nie zdradzaj sekretów swoich sztuczek. Za żadne pieniądze. Można je pokazywać i wykorzystywać, ale nigdy odkrywa sekret.
Wszystko jest możliwe, jeśli posiądzie się odpowiednią wiedzę.
Trzeba też pamiętać, że jest to proces (często) długotrwały i ten "zelepek słów" nie zawsze działa od razu. Czasem jest zaszczepieniem ideii (niczym incepcja) i kiełkuje dopiero po pewnym czasie. Trzeba tylko wiedzieć co, kiedy, dlaczego i jak.
I tak to działa.