Wizerunek polityczny (pomijając naukowe podziały) można podzielić na dwa rodzaje - wyuczony (niespójny, który jest widoczny, przykład: Obama) i naturalny, przykład: Ziobro.
Przyszłością polityki są wizerunki naturalne. Dlaczego?
Bo świadomość społeczna wzrasta z roku na rok, człowiek ewoluuje, zdobywa co raz większe zasoby wiedzy i świadomości otaczających go zjawisk. W szczególności w tematach miękkich, jak perswazja, mowa ciała itp. W ludziach wykształca się co raz trafniejsza intuicja (połączenie wiedzy i doświadczenia). Widzą (intuicyjnie), że coś jest naturalne lub wyćwiczone i zupełnie niespójne z daną osobą.
Niestety lub stety trzeba dziś podchodzić holistycznie, całościowo. Gdy ktoś chce mieć naprawdę spójny wizerunek polityczny musi poznać wiele dziedzin wiedzy by być świadomym wielu rzeczy, które się dookoła niego dzieją. I oczywiście, to banał, ale najtrudniej ludziom dochodzi się do banałów właśnie. I w wielu dziedzinach do takich właśnie banałów się wraca. Po latach badań dochodzi się do wniosków, że najlepsze są najbardziej oczywiste i najprostsze rozwiązania. Simplicity is the key to innovation. Prostota jest kluczem do innowacji. Również w polityce. W perspektywie długoterminowej dobrego wizerunku politycznego, czy każdego innego bez spójności i naturalności się nie wybuduje.
Weźmy za przykład prezydenta USA. Pierwszą lepszą rozmowę, gdzie udziela wywiadu razem z małżonką. Wystarczy popatrzeć na jego wyraz twarzy, ruchy itp. by dostrzec, że jego relacje nie są naturalne. Widać to intuicyjnie dla ludzie nie znających się na rzeczy. A dla tych, którzy się znają, dostrzegają mikrosygnały sensoryczne "wychodzące" z wyrazu twarzy, tików, gestów itp. prezydenta USA.
Długotrwały, szczery, spójny i prawdziwy wizerunek buduje się na zaufaniu.